poniedziałek, 7 października 2019

Długa nieobecność


Nie mam pojęcia, czy ktoś tutaj zagląda… Nie wiem czy kogoś interesuje cokolwiek, co tutaj zamieszczam, ale i tak mam poczucie pewnego obowiązku, skoro podjęłam się blogowania. Jestem winna przeprosiny, bo… trochę mnie tu nie było. Najgorsze jednak jest to, że… nie wiem, jakie wytłumaczenie podać. Wewnętrznie czuję, że nie mam takowego. Po prostu… Ogarnęło mnie lenistwo… Jakiś taki zastój. W pracy, w domu to samo. Może spowodowane to było tęsknotą za kimś, za bliskością, której jakiś czas mi brakuje. Może też tym, że poszukiwałam pracy. Chciałam spróbować znaleźć coś w swoim zawodzie, bo być może to moja ostatnia szansa – czas szybko ucieka. To mnie jeszcze bardziej sfrustrowało. Zaczęłam myśleć o przyszłości, o zmianach, jakie powinnam wprowadzić… W końcu i tak stanęło na tym samym, z głupia zaproponowali mi awans…
            Przez jakiś czas byłam ciągle wyprowadzona z równowagi. Do tego imprezy rodzinne… Sporo myślałam i nawet udało mi się coś napisać. Aż nie mogłam w to uwierzyć, bo tak dawno niczego nie napisałam… A skoro już cos powstało – wrzucam tutaj ;)

Zmęczona

Zmęczona

Codziennym staniem w miejscu
i równoczesnym robieniem dziesięciu tysięcy kroków
(to zdecydowanie ponad normę!)

Wypruta
z myśli, z poczucia sensu…
Działam jak automat
(„dzień dobry”, „proszę”, „dziękuję”, „do widzenia”)

I nagle wieje wiatr
Powietrze wokół mnie drgnęło
Czyżby zmiana?
Nie… A może?

I znów jestem zmęczona
myśleniem, con przyniesie jutro,
kolejną bezsenną nocą…

Bo co, jeśli coś się zmieni?

Męczy mnie pewna niepewność
równie bardzo jak niepewna pewność

Jestem zmęczona

Miss ordinary