Nie
mam pojęcia, czy ktoś tutaj zagląda… Nie wiem czy kogoś interesuje cokolwiek,
co tutaj zamieszczam, ale i tak mam poczucie pewnego obowiązku, skoro podjęłam
się blogowania. Jestem winna przeprosiny, bo… trochę mnie tu nie było.
Najgorsze jednak jest to, że… nie wiem, jakie wytłumaczenie podać. Wewnętrznie
czuję, że nie mam takowego. Po prostu… Ogarnęło mnie lenistwo… Jakiś taki
zastój. W pracy, w domu to samo. Może spowodowane to było tęsknotą za kimś, za
bliskością, której jakiś czas mi brakuje. Może też tym, że poszukiwałam pracy.
Chciałam spróbować znaleźć coś w swoim zawodzie, bo być może to moja ostatnia
szansa – czas szybko ucieka. To mnie jeszcze bardziej sfrustrowało. Zaczęłam
myśleć o przyszłości, o zmianach, jakie powinnam wprowadzić… W końcu i tak
stanęło na tym samym, z głupia zaproponowali mi awans…
Przez jakiś czas byłam ciągle
wyprowadzona z równowagi. Do tego imprezy rodzinne… Sporo myślałam i nawet
udało mi się coś napisać. Aż nie mogłam w to uwierzyć, bo tak dawno niczego nie
napisałam… A skoro już cos powstało – wrzucam tutaj ;)
Zmęczona
Zmęczona
Codziennym
staniem w miejscu
i
równoczesnym robieniem dziesięciu tysięcy kroków
(to
zdecydowanie ponad normę!)
Wypruta
z
myśli, z poczucia sensu…
Działam
jak automat
(„dzień
dobry”, „proszę”, „dziękuję”, „do widzenia”)
I
nagle wieje wiatr
Powietrze
wokół mnie drgnęło
Czyżby
zmiana?
Nie…
A może?
I
znów jestem zmęczona
myśleniem,
con przyniesie jutro,
kolejną
bezsenną nocą…
Bo
co, jeśli coś się zmieni?
Męczy
mnie pewna niepewność
równie
bardzo jak niepewna pewność
Jestem
zmęczona
Miss
ordinary