piątek, 1 listopada 2019

Dni pamięci


Dzień Wszystkich Świętych obchodzony jest jako radosne święto tych, którzy odeszli, ale są już w niebie. Szczęśliwi radują się każdą chwilą spędzoną z Panem. Natomiast Dzień Zaduszny to dobry moment na chwile refleksji na temat życia, tak ulotnego i krótkiego, oraz śmierci – tajemniczej, niezbadanej w sensie duchowym. Bo co z tego, że fizycznie ustają wszelkie procesy życiowe i już – lekarz stwierdza zgon. To oczywiście w uproszczeniu… Ale co z duszą? Zakładając, że jesteśmy jej posiadaczami. Dokąd idzie, o ile w ogóle gdzieś idzie..?
            Według mnie o wiele łatwiej jest wierzyć, że istnieje jakieś życie po śmierci. Używam słowa JAKIEŚ, choć jestem katoliczką, jednak kto nie miewa chwili zwątpienia, kto nie myśli o tym, zwłaszcza w obliczu doświadczeń ze śmiercią..? Ale wracając do wcześniejszej myśli, jaki to wszystko miałoby sens: nasze pojawienie się na świecie, każdy oddech, każde wyrządzone dobro czy zło, każdy kontakt z drugim człowiekiem i codzienna walka z przeciwnościami, z ułomnością i słabością ludzkiego ciała i ludzkiej natury? Po co by to było, gdyby potem miało nie być NIC?
*
*
*
            Te listopadowe dni przywołują w naszej pamięci osoby, które odeszły. Nie ma ich już… Jedne znaliśmy osobiście, inne tylko z opowieści, ze zdjęć… A inne jeszcze rok temu towarzyszyły nam w wędrówce po cmentarzu. A dziś ich nie ma… To wspomnienia o nich najbardziej bolą. Są takie świeże i wyraźne… Pamięć o niektórych zaś już tak nie boli. Rany się zagoiły, strata została opłakana. Czas żałoby minął. Nasza pamięć już taka jest. Powoli zapominamy…
            Śmierć śmiercią, ale w końcu dla żywych życie toczy się dalej.


Cmentarz

Ciszę mącą tylko ciche szepty,
stukot obcasów na wybrukowanych alejkach…
Wiatr strąca suche liście z drzew
i lecą, lecą…
Opadają niczym nawarstwiający się kurz.

To już kolejna jesień…
Mija kolejny rok, odkąd was nie ma.
Wszystkich…

Tyle tu kwiatów, świateł
zebranych w jednym miejscu.
Tyle dowodów, że byliście:
nazwiska, daty i zimny marmur…

Kluczę wąskimi uliczkami,
zastanawiając się, gdzie mnie zameldują
w tym ogromnym mieście pamięci i zapomnienia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz